Wciskanie MAK – u

2011/01/15

MAKowca czas dzielić. Na ile sprawiedliwie uczyni to premier? Komu i ile się dostanie? Co będzie z zakalcem?

Wczoraj sobie pomyślałem, że „makowiny były kiedyś podstawowym surowcem do produkcji „kompotu”. Płyn ten wstrzykiwany do żyły powodował stan pobudzenia. Był najbrudniejszym narkotykiem na świecie. Dłużej stosowany wywoływał uzależnienie, niewyobrażalny ból i… śmierć.

Raport MAK jest takim właśnie narkotykiem, który wskrzykuje się nie tylko Polakom ale i tzw. światowej opinii. Pierwszą ofiarą będzie moja Ojczyna – Polska.

Wielu rządzących uzależniło się od narkotyku nazywanego KŁAMSTWEM jeszcze w czasach realnego socjalizmu. I tak im zostało. Na kłamstwie próbują zbudować „powszechny dobrobyt”. Zapewnić sobie rząd dusz i wypchane kabzy.

Jak długo jeszcze?

Kilka dni, tygodni, miesięcy…? Jeżeli trwać będą ONI i ich kłamstwa, to moja OJCZYZNA zdechnie jak pies pod płotem…”.

Ducha prawdy dziś wypatruję! Czy się pojawi?

Rozpoczyna się! Jest 15:08, 13 stycznia 2011 roku.

Premier powiedział: Nie jest to raport kompletny…

Trwam w napięciu, na co jeszcze się może odważyć wobec Moskwy…

Kiedyś polskie ziemie opuściła armia sowiecka. Pozostał po niej pokaźny majątek. Zniknął błyskawicznie, tak jak miasto Kłomino koło Bornego Sulinowa – które stało się „miastem widmem”. Wielu dziennikarzy próbowało wyjaśnić w czyje ręce przeszły te dobra, za czyją zgodą i w jaki sposób? Majątek wart setki milionów dolarów. Nie uwzglądniając wartości broni porzuconej lub sprzedanej w ostatniej chwili przez żołnierzy armii sowieckiej. Do dziś nie wyjaśniono losów dwóch głowic nuklearnych.
Wielu dziennikarzy próbowało i szybko zrezygnowało. Padali ofiarą „przypadkowych, bandyckich napadów”, odpadały im w czasie jazdy koła od samochodów lub auta płonęły na parkingu, ginęły komputery, telefony, sprzęt – z domów i biur – kradzione przez „przypadkowych złodziei”.
Gorzej – ginęli informatorzy, tak jak młody człowiek, który powiesił się na pasku w… radiowozie.
Pomimo „dochodzeń i śledztw”, poza jednym przypadkiem, żadnej ze spraw nie udało się ani policji, ani prokraturom, wyjasnić. Wielu sprawców pozostaje do dziś bezkarnymi. Choć „przypadki” zdarzają się co raz rzadziej. To dzięki solidarności pozostałych kolegów dziennikarzy, nie odniosły skutku próby szkalowania i zniesławiania na forach internetowych, podejmowane przez „przypadkowe osoby”.

http://www.dialogizpodlogi.salon24.pl

Reklamy