Miłość z sercem w dłoni

Z blogu Romana Sklepowicza...

Roman Sklepowicz

Miłość z sercem w dłoni

Wsiadając do nocnego pociągu do Warszawy zawsze ” poluję ” na pusty przedział. Lubię jechać sam i przy oknie . Czytam , gdy chcę, gaszę światło jak mi przychodzi ochota na drzemkę. Klimę podkręciłem na max. w końcu na dworze jest 26 stopni. I tym razem mi się udało. Pociąg ruszył , a do mojego przedziału nikt nie zaglądnął..Tyle co intensywność miejskich świateł zaczęła maleć , gdy usłyszłem na korytarzu warkot kółek od walizki. Moment zatrzymania i drzwi w moim przedziale otworzyła młoda dziewczyna z kruczo czarnymi włosami.

– można sie do pana dosiąść ?

– oczywiście odparłem , siląc sie na nocną uprzejmość..wykupiłem tylko jedno miejsce..proszę nie dźwigać pomogę pani..zachowam się – pomyślałem – wstając i dość ciężką walizkę z udawaną lekkością ulokowałem na półce..

– mam na imię Roman..rzuciłem od niechcenia – spojrzałem na współpasażerkę – o rany, ale ładna dziewczyna , niestety mogłaby być moją córką , z założenia nie podrywam kobiet młodszych od mojej córki.

– mogę też zająć miejsce przy oknie ?

– oczywiście odparłem..chytrze kombinując , że chociaż sobie do woli na nią popatrzę..

– mam na imię Sara..jadę do Warszawy..czy ten pociąg zatrzymuje się na innych stacjach ?.

– nie pierwsza stacja to dworzec centralny w Warszawie.Myślę , że wszyscy pasażerowie tego nocnego pociągu wysiadają na centralnym. Raczej nie prześpimy centralnego. Raczej – powiedziałem – licząc , że gdybym ja usnął to może Sara wpadnie na pomysł by mnie obudzić..

Wpatrzony w jej piekne oczy , włosy , niespotykaną powszechnie urodę – tak po cichu – żałowałem , że mam już tyle lat i szkoda fatygi , bo po prostu jestem dla niej za stary..

W miarę  upływu czasu rozmowa od przypadkowych , typowych wyrazów o moich dzieciach i wnukach , nie bez mojego powodu zaczęła zchodzić na jej życie..Ma 27 lat , mieszka w Izraelu , jest , jak każda kobieta tam mieszkająca , również i żołnierzem , ma w domu karabin i cały ekwipunek żołnierski. Pracuje w księgowości na poczcie. Uczy się na podyplomowych studiach ekonomicznych..Lubi psy , ma dwa młode czau-czau..

Coś mnie cholera podkusiło , by – choć nigdy tego nie robię – wleźć na temat starających się o jej względy chłopaków..Co mnie mogą obchodzić inni – młodsi – faceci , skoro ja nimi  nie moge być..

Patrzyłem w jej wielkie , śliczne oczy..czułem że zastanawia się czy kontynuować rozmowę.. czy warto dalej ciągnąć temat z nieznanym sobie facetem , którego tylko co poznała i wie ,  że ma na imię Roman.

Problem sam się rozwiązał , właśnie wszedł barman oferując nam kawę lub herbatę z batonikiem na dodatek..

Po kilku łykach kawy Sara zapytała mnie.. Ile miałem dziewczyn nim się ożeniłem?..Jedną odparłem , jedną , ożeniłem się z moją dziewczyną z ogólniaka..Miałem wtedy 22 lata..Mamy wspaniałego syna Jacka..

A ja , a ja miałam trzech chłopaków….I na tym koniec…Nigdy nie będzie czwartego…

Patrzyłem w jej przymrużone oczy , kosmyk włosów w tak śliczny sposób zachodził na jej na policzek , Boże jakie ona ma piekne usta , zaczęłem żałować , że lampy przy szlaku stoją tak rzadko..Chciało się by patrzeć na nią i patrzeć..

Wiesz z pierwszym moim chłopakiem chodziliśmy trzy lata.. Nasi rodzice zdążyli sie zaprzyjaźnić  , a my zwlekaliśmy z datą ślubu.. To on był w wojsku to ja na ćwiczeniach , tak jakoś się nie układało..W końcu decyzja – w moje urodziny będzie ślub..U nas , wiesz to cały ceremoniał , zawiadomienie całej rodziny , przedstawienie mnie i jego wszystkim jej członkom , staranne wybranie miejsca ślubu , dobór ubrań , prezentów i miejsc przy stole , no wiesz tradycja.

Byłam taka dumna , koleżanki zazdrościły mi takiego fajnego chłopaka , a ja w nim kochałam – wiesz co ? – czułość jaką mi okazywał nie tylko sam na sam , ale przy wszystkich członkach rodziny i znajomych..Zawsze całował moje opuszki palców..Całował przy wszystkich moje włosy , potrafił na ulicy zatrzymać się  by  pocałować mój nos i uszy..Tak chciałam móc o nim powiedzieć – mój mąż…

Rankiem , dosłownie 2 dni przed ślubem , gdy byłam w sklepie kupić mamie lakier do włosów  usłyszłam wiele syren karetek pogotowia i policji , coś mną wtedy targnęło , nie wiem co , ale dostałam takiego skurczu mięśni i zaczęłam cała dygotać..Sama do siebie mówiłam , ty głupia syreny to u nas normalne..W końcu sąsiedztwo palestyńczyków winno nas uodpornić na dźwięk syren..Pośpiesznie wróciłam do domu , jakoś zwlekałam z wyjściem do pracy.Nie lubie sie spóźniać..Pakując torbę , dzwonek do drzwi jakby specjalnie głośno nakazał odrętwienie domowników. Nikt specjalnie się nie spieszył do ich otwarcia..Babcia  jak zwykle je otworzyła  , ona w takich napiętych momentach zachowuje zimną krew , ma to z warszawskiej , okupacyjnej  młodości..

Stojący w drzwiach policjant , tak urzędowo – nie jak znajomy ojca – wyrecytował , że twoja  wnuczka ślubu mieć nie będzie..On był w tym autobusie w którym ta palestynka się wysadziła….

Podaruję ci jak zareagowałam , co czułam , podaruję ci opowieść młodej , zakochanej kandydatki – za dwa dni – na żonę..Nie ma takiego bólu , który można by porównać z tym co wtedy czułam..Nie opowiem ci , czy i  ile można nie spać po takiej wizycie..A musisz żyć..pracować..mówić dobranoc mamie..musisz patrzeć na ulicach jak inni się całują..jak nie daj Boże on całuje ją w nos czy po włosach..Musisz żyć , choć w szafie masz karabin z kilkoma załadowanymi magazynkami..  Świat na ciebie i was patrzy !. A ja co ?. świat , cały Izrael , premier rządu ?. Ja go kochałam , ja chciałam być  żoną , matką , szczęśliwą kobietą..

Szukałam w swoim sercu miejsca na przebaczenie , na tolerancję i miłość do drugiego człowieka..Może ona też kochała , może zrobiła to czego ja nie miałam sił uczynić ?..A może wierzyła bardziej jak ja..Wiem , że aby nie zwariować bardziej tłumaczyłam ją,  jak utyskiwałam nad swoim losem..Za rok będzie olimpiada , okres pokoju i zawieszenia broni , okres zastanowienia i zadumania się nad życiem  każdego człowieka – w tym , mam nadzieję i moim..

W wojsku poznałam mojego nowego dowódcę plutonu.. Znał moją historię od swego poprzednika..Jakoś szczególnie odnosił się do mnie i co było wyczuwalne , starał sie do mnie zbliżyć..

Nie byłam gotowa odwzajemnić  jego uczuć , rozum podpowiadał mi tylko , żebym nie zabijała sympatii drugiego człowieka..Kilkanaście wspólnych spacerów , wypady do kawiarni i kin , wspólna wycieczka do Tokio  i tak miesiąc po miesiącu poczułam bliskość tego człowieka na tyle , by móc za nim tęsknić po nocach , spieszyć sie po pracy , by dać się mu pocałować..

Rozumiesz ?.. Raz jeszcze rodziny , spotkania , wspólne plany , jego ojciec wybudował mu przepiękny dom..A ja chciałam już być żoną i matką..  Projektowałam jak urządzę nasz ogród.. Mnóstwo kwiatów , skalniaki  i alejkę róż.. Po pracy chodziliśmy na wspólne patrole , zawsze  – tak się  układało –  ,  że w patrolu byliśmy razem.. Śmiał się , że musi mieć  oko na moje bezpieczeństwo w wojsku , że on zawsze mnie obroni.. Czułam się przy nim bezpiecznie  i podświadomie tłumaczyłam sobie , że jakby co to zginiemy razem.. Wiesz nazywałam go pieszczotliwie batonik , bo zawsze miał w bocznej kieszeni munduru kilka batoników.. Podjadałam mu je czasami.. Czułam , że jak sięgam do jego kieszni podkradając mu batonika to on robiąc taką  obrażona  sznupkę , jest szczęśliwy..

Tej środy , odeszliśmy od patrolu , bo chcieliśmy przymierzyć szyty przez niego garnitur.. Krawiec miał warsztat dosłownie  kilkanaście  metrów od głównej ulicy.. Koledzy zaczekajcie dziesięć minut poprosił..W bramie krawca stał może 12 – letni chłopiec wpatrując się w nas.. Na taka sytuację batonik zawsze wystarczał.. Typowe ! dzieciaki zawsze proszą o cokolwiek.. Zapamiętam , że jak jego ręka siegała do bocznej kieszeni po batonika , to wierz mi – jeszcze dziecko – z pod kurteczki wyjęło pistolet i bez namysłu strzeliło prosto w jego  pierś..

Jeden strzał , moje osłupienie , reakcja strzelać , zabić , to jeszcze dzieciak , nadbiegający pozostali żołnierze patrolu , on leżący z krwawą plamą na piersiach , dzieciak stojący z rękoma do góry , koszmarny ból głowy  i ta bezsilność w odpowiedzi na pytanie – dlaczego ???.

Wiesz , wtedy pierwszy raz w życiu poczułam sie staro.. Poczułam wielki bezsens swojego istnienia.. Nagłówki w gazetach , potrzeba palestyńsko – izraelskiego pokoju , apele miedzynarodowej społeczności o trwałą stabilizację  na bliskim wschodzie .. Zrozumiałam , że mnie to gówno obchodzi..  A  co z moim bólem , co z moja potrzebą macierzyństwa , co z moją miłością , którą zdążyłam już obdzielić dwóch facetów.. Kto ujmie się nad  moim nieszczęściem.. Komu mam ofiarować moje  cierpienie.. Kto mi zapłaci za łzy ?..

Długo dochodziłam do siebie .. Z pracy dostałam delegację do obsługi naszej ekipy na olimpiadę..Przepyszne otwarcie , atmosfera przyjaźni miedzynarodowej , sympatia odnoszenia sie do siebie wszystkich ekip , poczucie bycia w wielkiej miedzynarodowej rodzinie , gdzie wszyscy są sobie równi i bliscy.. Czuć było ,  że wyjątkowy nastrój  likwiduje różnice poglądów , religii , koloru skóry..

Rok po olimpiadzie , gdy jechałam pociągiem – tak jak  z tobą w tej chwili – w przedziale siedział Isak , którego poznałam w ekipie olimpijskiej.. Tak jakoś  zgadaliśmy się o jego życiu i stracie narzeczonej w zamachu.. Przez pięć lat nie mógł dojść do siebie .. Tak jak ja mieli wszystko przygotowane do ślubu a na dzień przed nim ona zginęła..

Wiesz , że można poczuć do kogoś obcego uczucie sympatii  – a może wiecej – od pierwszego wejrzenia ?.. Jak się roztawaliśmy na dworcu to byłam przekonana , że my się jeszcze będziemy wiedzieli..  Sama tego wieczoru chciałam zadzonić do niego , ale mnie uprzedził.. W kafejce mojego hotelu piliśmy czerwone wino , tańczyliśmy do drugiej nad ranem.. Nie wyobrażasz sobie jak szybko można sie zakochać po doświadczeniach jakim oboje byliśmy poddani.. Z jaką pielęgnacją podchodzisz do partnera , który nie jest twoim pierwszym.. Jak czujesz bliskość jego dłoni , gdy trzymasz je w swoich rękach.. Przekonana byłam , że on jest nagrodą za moje smutki czasu  minionego .. Dni rozstania przeliczałam na godziny , minuty , sekundy.. Tak bardzo chciałam być z nim szczęśliwa..

Po pracy w piątek wieczorem pojechaliśmy do stolicy , by trochę się obkupić na przyszłe wesele.. Chodziliśmy po galeriach w nadzieji , że natrafimy na coś szczególnego czego u nas kupić nie można.. Tak , już na siłę kupiłam mu fajny krawat a on mi korale..  Mało to się  liczyło , byliśmy razem i chcieliśmy być na zawsze ze sobą.. Przepych stolicy , kolorowe ulice , reklamy , muzyka w kawiarenkach dekorowały naszą miłość i pragnienie bycia na zawsze razem..

Rozumiesz ?.. Na zawsze razem.. Zapomnieć o przeszłości , zapomnieć o cierpieniach teraz już będzie inaczej , teraz już będzie szczęśliwie..

Kupiliśmy w kiosku lody , takie w pazłotku – wiesz – trzymając się za ręce szliśmy ulicą.. On ostatniego kęsa lodu wziął w zęby  i włożył mi do ust przy jednoczesnym całusie.. Tak śmiesznie to zrobił , a jednocześnie tak naturalnie szczerze.. Tak mi w tym momencie było dobrze , tak kobieco się poczułam..

Odszedł kilka kroków w bok , by wrzucić pazłotka do ulicznego kosza na śmieci..

Wtedy nastapił wybuch…Rzuciło mnie kilka metrów w stronę trawnika.. czułam , że tracę przytomność , ale jakimś ostatnim poczuciem utraty Isaka na czworakach doczłapałam sie do niego.. Był cały we krwi..Wnętrzności  przykrywały jego brzuch , widziałam jego serce…Bijące serce…Patrzył na mnie takim najukochańszym wzrokiem jakby chciał mnie przeprosić za to , że on leży na ziemi zamiast mnie tulić.. Nie odchoć prosiłam , przecież jestem twoją żoną , Bóg łączy miłość w  małżeństwo  , jestem twoją żoną !.. Bezwiednie ujęłam jego serce w dłoń , by nie opierało się o białe wystające żebro.. Przyłożył swoją rękę do mojego policzka i wyszeptał.. będziemy jeszcze razem moje skarbeńki ..będziemy jeszcze razem…

Zapłakanymi oczyma postrzegłam , że trzymane w ręku jego serce już się nie rusza.. Całując go powiedziałam –  Isak jestem twoją żoną do końca dni moich..Do końca dni moich..

Czy teraz  rozumiesz co miałam na myśli mówiąc , że czwartego nie będzie ?.. Nie żyję żądzą zemsty , nie boję się jakichkolwiek zapowiedzi irańskich psychopatów czy palestyńskich wojowników.. Ja nie urodziłam się , by z kim kolwiek wojować.. Chciałam jak każda normalna kobieta mieć męża , dzieci , dom i  kochać rodzinę , swój kraj  i wszystkich na świecie.. Ja o nic wiecej nie prosiłam jak tylko o prawo do miłości , a dane mi było prawo trzymania ukochanego serca w swoich dłoniach…

Rozumiesz mnie Romanie ?…

(  Pociąg zatrzymywał się na centralnym….)

Advertisements

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: